Portal podróży

Boliwia

Lecąc samolotem z Limy do La Paz bardzo dokładnie oglądałem ziemię z góry. Kiedy przekroczyliśmy pewną granicę od której kończyły się drzewa i jakiekolwiek zarośla to widać było że jesteśmy już nad terytorium Boliwii, która nazywana jest Tybetem Ameryki Południowej. O tej nazwie zdecydowała wysokogórska równina Altiplano, położona na wysokości od 3500 m.n.p.m. do 4000 m.n.p.m. Równina ta zajmuje niemal połowę kraju i jest przecinana licznymi łańcuchami wzniesień i samotnymi szczytami wulkanicznymi. Już na samym początku chcę przedstawić ciekawą sprawę jeśli chodzi o stolicę; otóż Boliwia ma dwie stolice - jedna to administracyjna którą jest La Paz, oraz druga konstytucyjna którą jest Sucre. Podobnie jak na Alasce; gdzie administracyjną jest Juneau, natomiast tą ekonomiczno-finansową jest Anchorage.

Stolica Boliwii   Stolica Boliwii
La Paz jest to najwyżej położona stolica państwa na świecie; 3700 m.n.p.m., natomiast przedmieścia tego miasta leżą na wysokości (uwaga!!): 4100 m.n.p.m. Położona jest ona na dużego kanionu którego zbocza oddalone są od siebie o 5km, a nad miastem góruje wierzchołek Illimami, które przez większą część roku pokryty jest śniegiem ponieważ jest to już wysokość 6400 m.n.p.m. W La Paz jest siedziba rządu, parlamentu i prezydenta oraz wielu zabytków sztuki katolickiej ze wspaniałą bazyliką Św. Franciszka na czele. W odległości ok.10 km od centrum La Paz w głębi wąwozu rzeki o nazwie Choqueyapu znajduje się Dolina Księżycowa - Volle de la Luna. Jest to osobliwy labirynt jarów i turni powstały na wskutek erozji zbocza. Aby móc zwiedzić ten jakże niespotykany krajobraz w tak bliskiej odległości od tak dużej aglomeracji miejskiej trzeba było poświecić cały dzień ponieważ sama odległość jest co prawda niewielka, jednak by dobrze się przyjrzeć wszystkim występującym zjawiskom trzeba było bardzo wiele się nachodzić. Kiedy przez pewien czas konfrontowałem ten krajobraz z innym ale znajdującym się na terenie USA - Death Valley czyli słynną Doliną Śmierci, to oprócz wspólnej jednej cechy; że na obu terytoriach nie ma miejsca dla życia jakiejkolwiek fauny to na Volle de la Luna można było dostrzec jednak jakąś tam florę. Poza tym nie była to tak odstraszająca dolina jak ta w USA.

[Rozmiar: 20477 bajtów] La Paz- Bazylika Św. Franciszka
Chodzenie a właściwie przemieszczanie się pomiędzy bardzo ostrymi i wąskimi przesmykami stanowiło dodatkową atrakcję dla mnie zwłaszcza kiedy nad głową był wspaniały błękit nieba z nielicznie przesuwającymi się obłokami chmur. Kolejnym etapem był wyjazd ze stolicy na północny-zachód by zobaczyć co już po części widziałem od strony Peru czyli Jezioro Titicaca. Zgodnie ze starożytnymi mitami Inków właśnie tutaj na Isla del Sol - Wyspa Słońca, narodzić się miały wszystkie bóstwa w tym także Słońce. Teren ten był kolebką potężnej kultury Tiahuanaco, a po jej upadku centralne obszary dzisiejszej Boliwii przyłączono do Imperium Inków, gdzie na początku XVI wieku znalazły się pod panowaniem hiszpańskich konkwistadorów. Nad brzegiem Jeziora Titicaca jest położona Copacabana.


[Rozmiar: 55625 bajtów] Dolina Księżycowa
Główną budowlę stanowi wspaniała katedra wzniesiona w stylu mauretańskim. W głównym ołtarzu znajduje się wyrzeźbiona w drewnie przez indiańskiego artystę Francisco Tito Yupanqui słynna figura Virgin de Copacabana czyli Matki Boskiej Gromnicznej, który po serii cudów stał się celem licznych pielgrzymek. Mój przyjazd do tego miejsca był jednym z celów pobytu właśnie w tym kraju. Kiedy podniosłem oczy i spojrzałem na Cudowny Wizerunek Matki Boskiej Gromnicznej to w ułamku sekundy przez moje ciało przeszła niesamowita energia, która emanowała ze Jej spojrzenia. To co się wtenczas stało pozostawiła trwały ślad na mojej psychice.

[Rozmiar: 18995 bajtów] Copacabana
Madonna z Copacabana uznawana jest za patronkę całej Boliwii i teraz już mogłem lepiej zrozumieć jak mieszkańcy tego biednego kraju potrafią pokonywać przeciwności codziennego życia tak by móc jakoś egzystować. Oni całkowicie zawierzyli swoje własne życia Patronce ich kraju. Jest w Boliwii mała wioska, która leży w pustynnej części Altiplano a udało mi się tam dojechać tylko autobusem w zorganizowanej grupie. Nazywa się: Uyuni. Jest to w zasadzie gigantyczne otwarte solnisko o nazwie Salar de Uyuni i stanowi pozostałość po wyschniętym jeziorze. Przed paru laty ten obszar nawiedziły ogromne i długotrwałe opady deszczu, które sprawiły że Salar przypomniał sobie o czasach zamierzchłych sprzed tysiąca lat.




[Rozmiar: 33527 bajtów] Salar de Uyuni
Ciekawością było to, że przez następne kilka lat po tych ulewach można było zobaczyć nadal te miejsca w których stała woda po tych opadach. Kolorystyka odmian palety błękitów z białymi oraz kłębiastymi chmurami powodowała, że wzrok sam zatrzymywał się na pewnym samo wybranym obszarze powodując samoistną rejestrację w komórkach wzrokowych. Natomiast oddalone o dziesiątki kilometrów góry drgały w rozgrzanych masach powietrza i odniosłem wrażenie jakby to były skalne wyspy zawieszone gdzieś w przestrzeni. Sól ta była formowana w stożki które były później ładowane na samochody i wywożone, ponieważ był to naturalny produkt który miał nieocenione bogactwo w sobie.



Stożki solne na Salar de Uyuni
Boliwia jest krajem ogromnych kontrastów, które wpisane są już w samą topografię. Są to niedostępne i złowrogie szczyty Andów na zachodnim krańcu kraju i niewiarygodnie rozległe równiny w dorzeczu Amazonki i Parany. Będąc w niewielkim miasteczku Oruro, gdzie w czasie karnawału górnicy z kopalni cyny, tańczą legendarną diabladę czyli taniec diabłów, zrozumiałem że jest to taniec wesela i zapomnienia. Gdy zapadnie zmrok, mężczyźni rozpalają ogniska i zakładają maski ozdobione piórami i tak w świetle płomieni rozpoczynają taniec powoli wpadając w trans nie czując ani upływającego czasu ani zmęczenia. Taniec to jedna z wielu atrakcji ponieważ w każdym większym mieście uroczystości związane z wydarzeniami państwowymi czy religijnymi są radosną zabawą. Taniec tutaj jest specyficznym połączeniem tradycji staro indiańskiej, hiszpańskiej i afrykańskiej, która dotarła wraz z niewolnikami zatrudnianymi niegdyś masowo w kopalniach. O tym jak wybuchowa jest ta mieszanka świadczyć może chociażby błyskawiczna kariera przeboju lambady, która była przeróbka utworu boliwijskiego kompozytora Ulisesa Hermosa – Llorando se fue. Będąc w mieście Potosi, gdzie przed wiekami eksploatowano złoża srebra dowiedziałem się, że jest to najwyżej położone miasto na świecie i położone jest na wys.3976 m.n.p.m. Teraz jest to bardzo ciche miasto, w którym tylko żyją ludzie w bardzo podeszłym wieku bo młodzi wyjechali do La Paz lub innych większych miast.

Mieszkanka  Potosi
Mieszkanka Potosi
Chciałby poświecić również kilka słów o targowiskach Boliwii ponieważ są to miejsca gdzie praktycznie koncentruje się codzienne życie a standard życia jest bardzo niski, poziom higieny bardzo uproszczony. Jednak ciekawostką tych miejsc jest sposób rozlokowania poszczególnych sektorów, w których sprzedaje się praktycznie każdy towar. Centralną część targowiska stanowią sektory z art. odzieżowymi, przemysłowymi, obuwiem. Dalej w kierunku zewnętrznym są rozlokowani krawcy, szewcy i fryzjerzy. Osobny sektor jest przeznaczony dla guślarzy i pomimo że Boliwia jest krajem katolickim to, ludność nadal praktykuje wierzenia z czasów przed kolonialnych. Jest to głównie kult Pachamamy – Matki Ziemi. Można tam kupić wszelakiego rodzaju i gatunku; magiczne zioła, proszki i zaklęcia. Na skraju targowiska rozlokowana jest garkuchnia, w której potrawy sporządzane są w zasadzie z wszystkiego co zmieścić się może do garnka nie wyłączając z menu nawet to co przed chwilą chodziło po dachu lub pełzało po ziemi.

[Rozmiar: 41727 bajtów]
Targowisko

Na co dzień mówi się tutaj językiem keczua i ajmara. W tym specyficznym miejscu odbywają się praktycznie wszystkie transakcje wymienne towarami codziennego użytku. Wymiana bartelowa znana była tutaj już o wiele wcześniej niż w Europie. Boliwijczycy natomiast bardzo pielęgnują tradycyjne wartości i sprzeciwiają się wszelkim przemianom kulturowym i obyczajowym. Boliwia to biedny kraj i dlatego specyficzną notabene nielegalną specjalnością jest uprawa koki i produkcja kokainy. Zresztą już od czasów starożytnych koka odgrywała w kulturze tego kraju wielką rolę. Kiedy spożywali oni sok w liści koki to pozwoliło im na zmniejszenie odczuwania głodu, zimna, zmęczenia, bólu. Początkowo dostępna była ona tylko nielicznym grupom zwłaszcza indiańskim ale z czasem się upowszechniła. Tutaj w Boliwii koka uprawiana jest na ok.60-tyś. ha. Będąc w Boliwii kiedy widziałem tych biednych ludzi to odczuwałem niesamowite napięcie i gdyby nie to że jest tam jeszcze taniec, który dla nich jest pewnego rodzaju otwarciem siebie przed innymi to opuszczałbym Boliwię mając przed oczami niesamowite równiny i złowrogie szczyty gór.





















Copyright © 2007-2019 Zygmunt